Artykuły

„Kino” 1981, nr 4, s. 13-15


Indeks,
czyli sprawiedliwość historii

Henryk Jankowski

Dyplomowy film Janusza Kijowskiego przeleżał na półkach trzy lata. Powstała więc sytuacja, w której Kung-fu, drugi film tego reżysera, poprzedził życie ekranowe debiutu. I nic w tym dziwnego. Ideologia Kung-fu była w pewnej mierze łatwiejsza do przełknięcia dla ówczesnych decydentów. Kung-fu stanowił jak gdyby ilustrację tezy, iż nie wystarczy mieć rację w konflikcie, by ten konflikt rozstrzygnąć na korzyść tej racji właśnie. Mówiąc inaczej, film ten ilustrował starą zasadę, zgodnie z którą wartości nie mają tajemniczej siły automatycznego realizowania się, przeciwnie, możliwość ich wcielenia w życie w niewielkim tylko stopniu zależy od ich uzasadnienia. W Kung-fu tedy Kijowski pokazał, jak grupa rówieśnicza wzięła w obronę jednego ze swych członków, poddanego praktykom dyskryminacyjnym, poprzez przeciwstawienie się owym praktykom przy zastosowaniu tych samych reguł, wedle których członek owej grupy był dyskryminowany. Na ekrany puszczono więc film bardziej „dojrzały”, przy czym owa dojrzałość przejawiała się w pesymizmie i swoistym cynizmie, świat jest zły, relacje międzyludzkie stanowią arenę ciągłej bezpardonowej walki, wobec tego jedyną możliwością uzbrojenia się, zaasekurowania i przeżycia jest utworzenie grupy działającej poza całą oficjalną strukturą organizacji i instytucji.

Debiut Janusza Kijowskiego wchodzi na ekrany po wydarzeniach sierpnia i września 1980 roku. Film Indeks osnuty na kanwie sytuacji zaistniałej po wydarzeniach marcowych 1968 roku nie stanowi żadną miarą próby odtworzenia i analizy społeczno-politycznej i historycznej tamtego okresu. Wydarzenia marcowe stanowią wyłącznie punkt wyjścia do nakreślenia losów bohatera, który musi płacić wysoką cenę za elementarny odruch solidarności i koleżeństwa. Rzecz w tym, iż nie godząc się z decyzją ponownego nieprzyjęcia na studia jednego z relegowanych kolegów, bohater filmu rezygnuje ze studiów i zwraca swój indeks. Powoduje to rozliczne konsekwencje w jego życiu; by przeżyć, zmuszony jest do imania się najbardziej ciężkich i niewdzięcznych prac. Czyn jego nie znajduje w istocie rzeczy uznania w środowisku, lecz przeciwnie, oceniany jest jako donkiszoteria, poza, brak rozsądku życiowego a nawet jako swoiste naruszenie wartości, owo naruszenie przejawia się w przekonaniu otoczenia, iż jeżeli ludzie przyzwoici będą rezygnowali z określonych miejsc w społeczeństwie, to miejsca te automatycznie będą zapełniały się osobnikami bezwzględnymi, dążącymi do zrobienia kariery za wszelką cenę.

Tak więc odruch solidarności pociąga za sobą zmiany w życiu bohatera, który od tej pory narażony jest na ciągle konfrontacje postaw. W stosunku do jednych – jego egzystencja stanowi swoisty wyrzut sumienia. Dotyczy to ludzi skądinąd przyzwoitych, którzy wszakże na taki odruch się nie zdobyli. W odniesieniu do innych, jak na przykład byłego dziekana wydziału, stanowi innego rodzaju wyrzut sumienia. Nie chodzi już o to, że bohater był jedyną osobą konsekwentnie broniącą kolegę, lecz o to, iż dziekan – być może wbrew wewnętrznemu przekonaniu – akceptował selekcję jaka następowała po wydarzeniach 1968 roku. W odniesieniu do środowisk o postawach mieszczańskich bohater prezentował sposób życia całkowicie niezrozumiały, nieaprobowany, szokujący. Środowiska mieszczańskie bowiem nie mogły zrozumieć decyzji, w której ktoś rezygnuje ze zdobycia wykształcenia, zrobienia kariery, pracy zgodnej z zainteresowaniami i zdolnościami – dla jakichś tam zasad.

Tym, co go podtrzymuje na duchu, jest kontakt ze środowiskiem ludzi kierujących się najprostszymi zasadami współżycia, reagującymi w sposób dający się przewidzieć, potępiającymi wszelki fałsz, obłudę, racjonalizację ex post i manipulację sumieniem. Ponadto bohater ma talent literacki i ma coś do powiedzenia od siebie innym.

Wspomniane już konfrontacje postaw stanowią dobrą okazję do pokazania mechanizmów negatywnej selekcji kadr. Powrót na studia, zrobienie kariery, możliwości wyjazdowe i zarobkowe leżą właściwie całkowicie w zasięgu ręki bohatera. Wystarczy tylko ugiąć się i wycofać podanie o skreślenie z listy studentów. Wystarczy pójść na koncesję wobec władz, aby te w zamian nie tylko ułatwiły powrót na studia, lecz również wynagrodziły atrakcyjnym wyjazdem zagranicznym, a nawet wydaniem książki. Wystarczy uwzględnić sugestie redaktora i zmienić ogólny sens artykułu, by ten mógł się ukazać, przynieść autorowi stałą pracę, honorarium, a nawet, poniekąd, i popularność. Naciski tego rodzaju bywały tym groźniejsze, iż argumentacja opierała się niejednokrotnie o twierdzenia prawdziwe. Mówiono przede wszystkim o tym, iż każdy człowiek ma do dyspozycji skończoną ilość czasu, jedno życie, którego nie należy marnować, upierając się przy gestach.

Wspomniany już mechanizm ulega w Indeksie błyskotliwej demaskacji. Główny bohater Kijowskiego czyni w pewnym momencie to, czego od niego żądają inni. W rezultacie – zdobywa od razu mocną pozycję w środowisku i wysoki poziom dochodów, ma liczne propozycje i wielu przyjaciół;

– 13 –

wszyscy ci, którzy odwracali się od niego w chwilach ciężkich, stają się nagle jego sojusznikami, a nawet admiratorami. W kulminacyjnej scenie filmu, jaką jest przyjęcie weselne, bohater poddaje wszystkich zaproszonych gości bezkompromisowej ocenie, a następnie, w atmosferze narastającego skandalu, wyrzuca ich od stołu. W finale podejmuje pracę jako nauczyciel, przy czym nie potrafi już znaleźć wspólnego języka z młodzieżą szkolną, dla której jego nonkonformizm stał się konformizmem. Chodzi o to, iż nawet próby wykraczania poza program lekcyjny w rozumieniu bohatera – nie zadowalają młodzieży, która chce czegoś głębszego i większego. Nonkonformizm młodych ludzi poszedł bowiem o wiele dalej niż ich nauczyciela.

Film Kijowskiego traktuje więc po pierwsze – o postawach. Przeprowadzona jest konsekwentnie rozprawa z tezą oficjalnej propagandy, zgodnie z którą popieranie władzy i lojalność wobec niej jest warunkiem niezbędnym i wystarczającym do pozytywnej oceny postaw. W filmie dowodzi się, iż we współczesnych warunkach nie jest tak, by racje ideowe i moralne leżały po stronie oficjalnej propagandy, zaś wszelka krytyka i inność miałyby być podstawą do potępienia. Tu i teraz, w tych warunkach, w których żyjemy, słuszność moralna i ideowa nie jest dzielona wedle instytucjonalnych szczebli czy też wedle tego, co głosi się w oficjalnej propagandzie. Dziś jest to teza podzielana prawie powszechnie. Pamiętajmy wszakże, że film Kijowskiego został ukończony trzy lata temu.

Po wtóre; przesłanie filmu nie ogranicza się do pokazania konfrontacji postaw i zajęcia wobec tej konfrontacji określonego stanowiska. Jest to ponadto film o pewnych mechanizmach działania negatywnej selekcji kadr, a także film o konsekwencjach wyrzekania się w praktyce, wbrew ogólnym deklaracjom tego, co w postawach młodzieży jest naturalne – chodzi o świeżość spojrzenia na sprawy ogółu, bezkompromisową czystość moralną, krytycyzm, a także traktowanie tego, co jest, nie jako ostatecznie osiągniętego stanu rzeczy, lecz jako punkt wyjścia do dalszych przemian.

Tak więc film traktuje o sytuacji, w której postawy godne aprobaty moralnej nie tylko nie wiążą się z osobistą pomyślnością, lecz ich nosiciele są w dodatku jak gdyby eliminowani, usuwani na bok, tak by możliwość ich działania była zminimalizowana. Z drugiej strony w filmie ukazane są mechanizmy bezpośrednich, doraźnych, mniejszych lub większych korzyści związanych z postawą lojalistyczną i konformistyczną. I nie chodzi tu o korzyści w ścisłym tego słowa rozumieniu, chociaż i te nie są najmniej ważne. Chodzi tu o ten rodzaj łączenia korzyści społecznych i indywidualnych, które mają charakter obopólny. Właściwe wykorzystanie umiejętności i zdolności człowieka, posiadanie odpowiedniego pola działania i możliwości, wedle zasady „właściwy człowiek na właściwym miejscu” – oto przykład jednocześnie realizacji interesu indywidualnego i społecznego. Likwidowanie takich sytuacji stanowi właśnie nie tylko dolegliwość w sensie indywidualnym, lecz również jest znacznym zubożeniem społecznej całości.

Powstaje pytanie, czy mechanizmy negatywnej selekcji kadr, o których tu mowa, są rezultatem błędu, niewiedzy, braku umiejętności pedagogicznych czy wyobraźni socjologicznej, nie ma jednak na to ścisłej odpowiedzi. System wychowania połączony z systemem negatywnej selekcji kadr jest ścisłym odpowiednikiem systemu rządzenia i decydowania. Przy systemie rządzenia, w którym nie ingerują interesy osobiste decydenta, lecz względy rzeczowe, w którym ważna jest wspólna sprawa, a nie osobista pozycja rządzącego, w którym popełnienie błędu jest równie możliwe jak jego wytknięcie i naprawienie, system wychowania może i musi być inny, polityka personalna przyjmuje kierunek odwrotny od tego, jaki ukazany został w Indeksie.

Tępienie osób o odmiennym zdaniu, oryginalnej postawie, odwadze cywilnej, osób niedających manipulować, nie jest przejawem siły władzy, lecz jej słabości. Można dodać, iż stopień brutalności w takim działaniu jest wprost proporcjonalny do poczucia stopnia własnego zagrożenia. Władza silna – w najlepszym tego słowa rozumieniu – nie boi się krytyki, konkurencji, dopływu młodych sil i oceny własnego działania. Jednakże siła taka nie polega na sprawności i materialnej – by tak rzec – wydolności aparatu władzy. Siła władzy polega na poparciu społeczeństwa, na zgodności jej działań z interesami społeczeństwa, na stosowaniu przez władzę w sposób konsekwentny i bezwyjątkowy wspólnie przyjętych reguł gry społecznej. Siła ta przejawia się w możliwości zdania w każdej chwili sprawy z tego, jak się rządzi, jak się decyduje, co z tego wynika i kto z poszczególnych decydentów za co i w jakiej mierze odpowiada. Władza słaba – o ile ponadto jest nośnikiem rozbieżności między deklaracjami i praktyką – nie ścierpi nawet cienia krytyki, samodzielności i oceny własnych poczynań.

Jak poucza historia, istnieje możliwość dokonywania takich przemian w systemie rządzenia, które przerywają zaczarowany krąg karuzeli personalnej,

– 14 –

wzajemnego popierania się, wspólnego tłumienia krytyki i realizowania własnych interesów. Jest to możliwe jako rezultat stosunkowo krótkiego a intensywnego zrywu, protestu, przeciwdziałania. Gorzej jest z problemami wychowawczymi. Jeżeli wychowawcy i wychowywani przyzwyczaili się do mówienia językiem podwójnym, oficjalnym i prywatnym, jeżeli wychowawcy niejednokrotnie obawiają się poddać krytyce program nauczania i wychowania, który jest sprzeczny z ich wiedzą i odczuciami, to niełatwo jest przejść potem na wychowanie autentyczne. Co więcej, owa dwoistość niejako pozostaje i daje o sobie znać w działalności młodego człowieka w życiu dorosłym. Łatwiej jest przezwyciężyć struktury i mechanizmy społecznych relacji między władzą i obywatelem, wychowawcą i wychowywanym, człowiekiem dojrzałym i młodym, niż odrobić straty, jeżeli chodzi o kształtowanie postaw.

Do filmu Kijowskiego historia dopisała zakończenie. Okazało się, iż postawy bezkompromisowe, zasadnicze, jeżeli nawet nie przynoszą doraźnego sukcesu, to jednak pełnią doniosłą funkcję społeczną, stanowią element oporu wobec samowoli, korupcji i demoralizacji. Jako przykład stanowią one pewien punkt odniesienia w dokonywaniu wyborów moralnych, a także oceny własnego postępowania. W sensie społecznym funkcjonowanie na sposób bohatera Indeksu jest niebywale kosztowne. Nie każdy człowiek wyrzucony na margines przez społeczną machinę zachowuje te wartości, które spowodowały jego eliminację. Nie każdy może doczekać się takiego uzdrowienia stosunków, by móc w skali indywidualnej i społecznej osiągnąć samorealizację. Bywają przecież i takie losy ludzkie, w których jedyną cenną rzeczą jest właśnie odruch moralnego protestu, akt heroicznej przyzwoitości przerywający przeciętność istnienia i nic więcej. Wszakże „mądrość” mechanizmów społecznych zasadza się i na tym, iż gromadzą się takie rezerwy moralnego kapitału, które jeżeli nie wcześniej, to później muszą zaowocować. Jednakże owo owocowanie może przekraczać czasowe ramy indywidualnej egzystencji. Wówczas przykład zachowując swą moralną wartość, w skali jednostkowej jawi się w postaci tragiczności.

Same losy filmu Indeks wszakże nie mieszczą się w schemacie tragiczności. Akurat w tym wypadku historia, której z natury rzeczy nie przysługuje cecha sprawiedliwości, wymierzyła jednak sprawiedliwość zarówno dziełu filmowemu, jak i jego twórcy. Kijowski opłacił ową sprawiedliwość tym, że nie danym mu było odegrać należnej roli w powstawaniu fali kina niepokoju moralnego. Nie miał tej satysfakcji, jaką daje młodemu twórcy kontakt jego dzieła z publicznością, bezpośrednio po stworzeniu tego dzieła. Ale przecież „za to” film ten wszedł na ekrany w zupełnie nowej sytuacji społecznej, nabrał nowych znaczeń i walorów. Film ten mianowicie dowodzi, iż nawet w warunkach trudnych, przy licznych ograniczeniach, można jednak stworzyć dzieło o tendencjach ideowych, niezgodnych z intencjami decydenta. Podkreślmy, że chodzi tu o film, a więc przedsięwzięcie wymagające zupełnie innych warunków niż napisanie na przykład książki. Film ten powstał nie tylko przecież wysiłkiem Kijowskiego, lecz przy życzliwej i odważnej, by tak rzec, pomocy innych ludzi, którzy cenili wartości wyższe niż tylko własna pomyślność, własny komfort i bezpieczeństwo. I jest to przesłanie, które nie tkwi wyłącznie w samej materii dzieła, lecz w jej połączeniu ze społeczną sytuacją.


Henryk Jankowski

INDEKS. Scen. i reż.: Janusz Kijowski. Zdj.: Krzysztof Wyszyński. Muz. i wyk.: Jacek Bednarek. Scenogr.: Wojciech Wołyński, Marian Jańczak. Kier. prod.: Zbigniew Tołłoczko. Wyk.: Krzysztof Zaleski (Józef Moneta), Ewa Żukowska (Maria), Justyna Kulczycka (Daria), Małgorzata Niemirska (Anna), Lucyna Winnicka (pani Marina), Maria Zbyszewska (matka Monety), Wiesława Mazurkiewicz (matka Marii), Igor Przegrodzki (dziekan), Ferdynand Matysik (kapitan), Zbigniew Lesień (Andrzej), Marian Opania (redaktor naczelny), Erwin Nowiaszek (reżyser filmowy), Marek Jagoda (redaktor Januszek), Tadeusz Bogucki (ojciec Monety), Jerzy Duszyński (stryj Karol). Andrzej Polkowski (ojciec Marii), Halina i Jan Machulscy (rodzice Andrzeja), Juliusz Machulski (uczeń), Paweł Nowisz (Kyzioł), Ryszard Ronczewski (wozak Wiktor), oraz Ewa Barszczewska, Grażyna Krukówna, Maciej Korwin, Wacław Tymiński, Miłosz Benedyktowicz, Marek Mierzejewski, Stanisław Bębenek, Jan Tomaszewski, Włodzimierz Gołaszewski i in. Montaż: Irena Choryńska, Ewa Pakulska. Opieka pedagogiczna: Wojciech Jerzy Has, Kazimierz Konrad. Prod. PRF „Zespoły Filmowe” – Zespół „Pryzmat” 1977.

15

Wróć do poprzedniej strony

Wybrane wideo

  • O PROGRAMIE APF, dr Rafał Marszałek
  • Fenomen POLSKIEJ SZKOŁY FILMOWEJ, prof. Piotr Zwierzchowski
  • Geneza społeczno-polityczna rozwoju kina moralnego niepokoju
kanał na YouTube

Wybrane artykuły